piątek, 24 czerwca 2016

"To nie jest algorytm!"

Życie Lee Gates'a (George Clooney) nie odbiega od normy faceta zaangażowanego w giełdowe sprawy Wall Street, rozwód, dziecko, nie ma czasu się spotkać... Zaangażowanie w pracę. Do czasu, gdy zaaferowany wskazówkami Gates'a Kyle Budwell (Jack O'Connell) nie straci (nie wspominając o tym żonie) wszystkich oszczędności. W czasie programu na żywo Kyle terroryzuje dotąd pewnego siebie reportera/maklera . Wyjść cało z sytuacji, gdy okazuje się, że ktoś pieniądze wierzycieli zainwestował niezgodnie z umowami bankowymi okłamując wszystkich, stara się, jak może producentka programu Patty Fenn (Julia Roberts).
Miło mi się oglądało ten thriller pod tytułem Zakładnik z Wall Street, w reżyserii słynnej aktorki Judy Foster . Nie jest to kino dla wymagających "inteligentów", ale czasem trzeba wrócić na Ziemię... i sprawdzić stan konta na karcie bankowej.

czwartek, 23 czerwca 2016

"Znam się bardziej na artylerii i na kawalerii"

Waza, Krystyna (Malin Buska). Mówi Wam to coś? W XVII wieku o mało nie byłaby polską królową.
Szesnastolatką będąc została następczynią Gustawa Adolfa - poległego w boju.
Mimo iż świetnie włada szpadą, co nie jest czymś dziwnym, gdy przebywa się zazwyczaj w towarzystwie mężczyzn, często biorących udział w trwającej wojnie trzydziestoletniej, to jednak nie odbiera jej rozumu i dzięki jej staraniom doprowadza do zakończenia tej wojny i zawarcia pokoju westfalskiego.Musimy zmierzyć się z największym wyzwaniem w historii tego kraju.Z pokojem. Będąc jednak fascynatką sztuki i nauki, w trakcie negocjacji pokojowych, kieruje swoją armię na czeską Pragę, celem zdobycia jak największej ilości łupów z zakresu sztuki.
Królowa Krystyna, wychowująca się w protestanckim - luterańskim państwie oficjalnie ma odwagę głosić swoje zamiłowanie do dzieł/myśli katolickiego filozofa Kartezjusza (przez dworzan niechętnych mu, otrutego arszenikiem znajdującym się w opłatku, gdy przyjmował komunię świętą). Była też ganiona przez dwór za swoją fascynację Bell (księżna Ebba Sparre - Sara Gadon - dama dworu). Kobieta, która nie wstydziła się w "męskim" świecie swoich uczuć, swojej inności, traktowania "innych" równo, zanim nastąpiła rewolucja francuska.Swojej matce wypomniała swego czasu: Czyż nie uczyłaś mnie, że szczerość jest cnotą?
Namawiana przez środowiska związane z papieżem na konwersję na katolicyzm w 1654 roku, dokonała tego.
Była mecenaską sztuki i nauki. Usynowiwszy swego niedoszłego małżonka, abdykowała na jego korzyść , czyniąc go królem Szwecji Karolem X Gustawem.
Do końca życia pozostała dziewicą.
Film Dziewczyna, która została królem reżysera Mika Kaurismaki to bardzo mądra opowieść o tolerancji i modernizacji zacofanego, konserwatywnego kraju.
Jak mawiała: Podporą władzy królewskiej jest mądrość.
Ku uwadze współczesnych polityków.

środa, 22 czerwca 2016

Życie - nie film, ale mój alkoholizm.

Nie pisałem dawno. Najpierw były fizyczne kłopoty ze zdrowiem, potem fizyczno - społeczno -psychiczne, w związku z tym nie będzie dziś o filmach, książkach, muzyce, a o życiu.
      Jestem alkoholikiem, to, że prócz picia mam inną pasję, to czytelnicy, tudzież moi znajomi zauważyli. Nie będę samobiczował się, że przez długi czas "olałem" swoją pasję i nie pisałem nic. Piłem! Wracałem do "normalności", znów piłem. Sam to wybrałem.
Jeden detox, przerwa i ciąg, próba dostania się na terapię - "Pan jest pod wpływem, proszę pójść na detox."
Kolejny detox, w innej placówce: telefon do dyspozycji dwie godziny dziennie, poza godzinami pracy urzędów, aby nie móc załatwić odroczenia jakiejś sprawy, porozmawiania o spłatach zadłużenia w ratach itd. Zła krew - odesłanie do innego szpitala na oddział hematologii - niby nic, ale konieczne kontrole lekarskie.
Pijąc mam już tego dosyć, szczególnie bolesnych konsekwencji picia: objawy odstawienne: suchość w gardle, wymioty, lub odruchy wymiotne, śmierdzący pot, drżenie wszystkich mięśni, sinusoidy temperatur, zdrowie, finanse, długi, utrata niektórych znajomych, przewartościowanie świata.
Żyję. Zgłaszam się na terapię. Z dużymi wątpliwościami zostaję przyjęty. Pierwszy kontrakt na 3 tygodnie. Nie mam żółtej kartki, ani jednego minusa... Po pewnym czasie dowiaduję się, że kontrakt przedłużono mi o tydzień, a nie, jak zazwyczaj o kolejne 3 tygodnie. Podczas "gorącego krzesła" dowiaduję się, że życie wstępuje we mnie ok. godz. 23, wtedy mnie wszyscy słuchają z uwagą i zainteresowaniem, wcześniej zachowuję się, jak bomba z opóźnionym zapłonem. Oczywiście: jeśli się na czymś znam, to mogę opowiadać długo; na temat trzeźwienia wiem niewiele, więc rzadko zabieram głos. Nie "ściskam się" ze wszystkimi, nie po drodze mi z tymi, którzy niby chcą wyjść z nałogu kradną ze wspólnej lodówki podpisane mleko, czy inne produkty tam się znajdujące. Nie po drodze mi z hipokryzją, terapią na zasadzie kija i marchewki, strachu, że coś się powie takiego, co nie spodoba się terapeutom i jest minus, albo "żółta kartka", albo "wypad", bez tłumaczenia. A właściwe tłumaczenie jest jedno: "Pani/Pan sami do tego doprowadziliście (my jesteśmy niewinni - sic!)."
Na koniec "gorącego krzesła", czyli uwag współpacjentów i "informacji zwrotnej" osobistej terapeutki dowiaduję się, że dziś kończy mi się kontrakt, bo terapeuci doszli do wniosku, że stracono do mnie zaufanie i że nie dojrzałem do terapii (moja myśl, której nie omieszkałem wypowiedzieć: Dojrzeję więc, gdy się zapiję na śmierć? Komentarz: Niektórzy ludzie nigdy nie dojrzewają do terapii. Dzięki ci, uczona psychologio!).
Może za dużo żalu, ale pisanie prac, tudzież wyrażanie swoich opinii, które nie współgrają ze spojrzeniem terapeutów, tudzież "neofitów" nie pasuje mi.
Specjalnie, wiedząc wcześniej o "gorącym krześle" założyłem koszulkę THE CLASH z okładką płyty "London Calling". Ten zespół w kawałku Garageland śpiewa m. in. taki tekst: Nie obchodzi mnie, co robią bogaci, nie po drodze mi z nimi. Myślą, że zjedli już wszystkie rozumy, ale prawdę zna tylko ten koleś, który urodził się w stajence.
Nie po drodze mi z takimi terapeutami.
Do zobaczenia (jeśli ktoś czuje taką potrzebę) na jakimś mitingu AA. Trzymajmy się!

Tak więc na dziś THE CLASH - Garageland.

środa, 22 lipca 2015

Nie piszę, bo mam prawą rękę w gipsie. Dlatego też nie mogę robić notatek podczas oglądania filmów.
W sierpniu powinno się to zmienić.

sobota, 21 marca 2015

Szelma, rodzina Szwindli, cała rzesza piekielników, pierzastych - czas na lekturę.

Szelma i Szwindle to moi ulubieni (chociaż epizodycznie przedstawieni) bohaterowie heksalogi o wiedźmie - policjantce Dorze Wilk (właściwie Teodorze, ale tego rozszerzenia nie lubi). Jak zwykle trafiłem na owe 6 tomów w bibliotece intuicyjnie. A składają się te opowieści z: ZŁODZIEJ DUSZBOGOWIE MUSZĄ BYĆ SZALENIZWYCIĘZCA BIERZE WSZYSTKO, WSZYSTKO ZOSTAJE W RODZINIE, EGZORCYZMY DORY WILK i NA WOJNIE NIE MA NIEWINNYCH. Nawet nie spodziewałem się, że historie o magicznych (wiedźmach, szamanie, wampirach, wilkach - zmiennokształtnych, elfach, szyszymorze, etc....), pierzastych - głównie archaniołach - choć nie tylko, piekielnikach, bestiach, magach z czarną magią, ludzi, pradawnego boga Baala... (nie da się wymienić wszystkich, tzn. da się, ale zbyt długo to by
trwało) tak mnie wciągnie. Nie przepadam za tego typu literaturą, jeśli nie jest to TOLKIEN.
Przyznać jednak chcę, a nie muszę, że Aneta Jadowska zrobiła kawał, jak najbardziej potrzebnej roboty, by ktoś, kto chce się wyluzować, zregenerować swój stan psychiczny i zapomnieć o korporacyjnych świństwach itd. zapomniał się w lekturze powyżej wspomnianej serii.
Zdaje się, że autorka tych historii nie obrazi się, że nie słucham w tej chwili Burn, Burn, Burn, a
Kashmir - Led Zeppelin
Polecam zapoznanie się z heksalogią Jadowskiej. Nie pomijajcie rodziny Szwindli, możecie ich spotkać na swej drodze, jak i innych magicznych, o których nie zdajecie sobie sprawy, że są wśród Was.
Dlaczego lubię szwindle (Szubrawca, Sztuczkę, Szajkę, Szachraja i Szulera)? Bo, pomimo iż nie popieram ich złodziejstwa -"Szwindle nie proszą, to wbrew tradycji!" - cenię je za anarchizm i że mimo 30 centymetrowego wzrostu chodzą w glanach!
A tak a'propos - ktoś z Was był kiedyś w studni (gdzie żyją szwindle)? Ja byłem.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Polska ŻÓŁĆ?

Wspominając wcześniejszy komunikat, pieprzę to i debilom ulegał nie będę. To nie jest blog dla gawiedzi!

Sandomierz. Nie wiem, nie byłem, znam z telewizji. Nie jest mi obcy Ojciec Mateusz - bez naciągania, bez histeryczno-katolickich kazań (sam jestem katolikiem (chyba)), ale nie o tym serialu.

Wracając do filmu Borysa Lankoszy : Poza ciekawie przeprowadzoną narracją (jaki idiotyzm przeczytałem wcześniej na film.ebie, że reżyser obejrzał Dziewczynę z tatuażem - a czemu nie obejrzał krytyk skandynawskiej wersji Millennium?), był też zgrany duet aktorski, który, przyznaję, pozytywnie mnie zaskoczył (za oboma aktorami nie przepadam): Pieczyński i Więckiewicz, zwłaszcza podczas pierwszego przesłuchania. I Jerzy Trela - fenomenalny, teatralny minimalizm, za to jak zaakcentowany - chylę czoło!
O czym jest ZIARNO PRAWDY? Pewnie o Polakach, którzy zawsze starają się winę za swoje niepowodzenie zrzucić na kogoś innego. A że w pewnym środowisku można zwalić tę winę na Żydów, to czemu nie?

sobota, 14 lutego 2015

komunikat

W związku z debilizmem niektórych czytelników, postanowiłem im ułatwić czytanie, i w przyszłości tytułować posty tytułami filmów, książek, problemów, etc... Aczkolwiek pewne zasady zostaną zachowane. Nie pozdrawiam.
Autor.

Farben Lehre - Mam w dupie będzie dobre?