Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłość po francusku (20 ans d'écart). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłość po francusku (20 ans d'écart). Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 sierpnia 2013

Wychodzenie przed szereg konwenansów.

Jakieś cztery miesiące temu pewnie ominąłbym ten film w swoich kinowych terminach, jednak skoro zdecydowałem się pisać ten blog, to - o ile pozwolą mi warunki - decydowałem się również na wypowiadanie się na temat filmów, które w innych okolicznościach bym zignorował (oczywiście nie dotyczy to obrazów, które i tak będę omijał - z przyzwoitości).
Cóż, przede wszystkim zacznę od tytułu: MIŁOŚĆ PO FRANCUSKU w oryginale nosi tytuł  20 ans d'écart, co w wolnym tłumaczeniu może oznaczać: 20 lat różnicy. I to wyjaśnia całą fabułę.
To jeden z tych obrazów, które za 2, 3 lata znajdą się na antenie Polsatu i tym podobnych stacji telewizyjnych. Wtedy będzie można oglądać, nie przerywając kolacji, przeglądania internetu, prasowania, czy podobnych codziennych czynności, nie tracąc wątku, który i tak możemy sobie urozmaicić.
Tak zwana komedia romantyczna z dylematem, czy zainteresować się młodszym o dwadzieścia lat chłopakiem na poważnie, czy tylko dla potrzeb zachowania... (stop!) osiągnięcia wyższego stanowiska w branżowym czasopiśmie o modzie, ponieważ inaczej wypadnie przyjąć posadę w równie branżowym o kominkach w wiejskich domach. Miałkie próby usprawiedliwienia siebie, podbudowanie swojego ego, pokazanie, że jeszcze jest się w niezłej formie. Od razu pomyślałem - żenujące jak kształt i kolor skutera, którym jeździ koleś (niby że dał się oszukać, bo na zdjęciu był czarny).
Ale zdroworozsądkowo biorąc historię, nie jest to kwestia równouprawnienia płci (skoro starsi faceci mogą mieć - być z - młodszymi kobietami), ale tego, co mówi ojciec młodego bohatera, że jest różnica między wiekiem 29 a 20 lat.
Cieszmy się więc z miłego zakończenia owej historii, pytając za Alice Lantins (podobało mi się jak gra ją Virginie Efira): Na co możemy liczyć po n-tej randce?
I obok Pierre'a Niney, kolejnym plusem reżysera Davida Moreau jest pokierowanie wszystkiego lekką ręką, dla niektórych w sam raz na tegoroczne upały.


Ustami Fridy Hyvönen pytam dodatkowo wszystkich Balthazarów, jak czynią podobne do Alice Lantins  kobiety: Why do you love me so much?